Szatan – ofiara czarnego PR

W moim poprzednim tekście, w którym starałem się wykazać, że biblijny Bóg — Jahwe — bardziej przypomina despotę rodem z mrocznego fantasy niż istotę godną czci i uwielbienia, pominąłem pewien wątek. Wątek ważny, ale — nie ukrywam — również nieco zabawny. Chodzi bowiem o postać, bez której każda opowieść o walce dobra ze złem byłaby niepełna. O kogo? Oczywiście o Szatana.

Bo przecież w każdej klasycznej historii potrzebujemy dwóch sił: tej jasnej i tej ciemnej. Mamy bohatera pozytywnego i jego mrocznego przeciwnika. W Biblii — rzecz jasna — tym złym jest Szatan. Przynajmniej oficjalnie.

Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza: jest dobry Bóg na niebieskiej chmurce i zły diabeł w otchłaniach piekieł. Bóg to światłość, miłość i przebaczenie. Szatan to grzech, pokusa i zagłada. Proste, prawda?

No tak średnio bym powiedział, tak średnio.

Bo nawet jeśli założymy — co już samo w sobie jest aktem sporej dobrej woli — że Jahwe to ten dobry a mimo to czyni tyle zła, to logicznie rzecz biorąc Szatan musi być jeszcze gorszy. Prawda?

Tylko że… niekoniecznie. Wystarczy zestawić ich biblijne „osiągnięcia”.

W jednym narożniku: Jahwe — rzekomo dobry, miłosierny i nieskończenie sprawiedliwy

Lista zarzutów? Oj, długa. O wielu jego czynach pisałem szerzej wcześniej, więc dziś tylko szybki przegląd greatest hits:

  • Zsyła potop, który zabija niemal wszystkich ludzi i zwierzęta (łącznie z niemowlętami i kotkami, jakby ktoś pytał).
  • Każe rozszarpać 42 dzieci tylko dlatego, że śmiały się z łysiny proroka (2 Krl 2, 23-24).
  • Zabija pierworodnych Egipcjan — również niemowlęta — bo faraon był uparty (choć to Bóg zatwardził mu serce).
  • Nakazuje Dawidowi ukamienować cudzołożników, homoseksualistów i kobiety niebędące dziewicami w noc poślubną.
  • Zabija dziecko Dawida i Batszeby, żeby ukarać… ich grzech (2 Sm 12, 15-18).
  • Spala całe miasta (Sodoma i Gomora) i zamienia kobiety w słupy soli za to, że się odwróciły.
  • Zleca eksterminację całych ludów: mężczyzn, kobiet, dzieci, bydła — bez wyjątku.

No dobrze, to teraz druga strona ringu.

W przeciwnym narożniku: Szatan — ten zły, władca piekła, symbol grzechu i buntu

Co mówi o nim Biblia?

  • Kusi Ewę, żeby zjadła owoc z drzewa poznania dobra i zła. No tak, poznanie dobra i zła — rzeczywiście szatańska sprawa.
  • Kusi Jezusa na pustyni: obiecuje władzę, chleb i anielską ochronę — ale Jezus odmawia, więc nic się nie dzieje.
  • Mówi prawdę o tym, że ludzie po zjedzeniu owocu „staną się jak Bóg” — i miał rację, bo właśnie to mówi sam Jahwe kilka wersetów później.
  • W Księdze Hioba to on sugeruje przetestowanie wierności Hioba, ale to Bóg wyraża na to zgodę i to Bóg faktycznie zsyła nieszczęścia.

I tyle. Dosłownie.

Statystyka jest bezlitosna:

  • Liczba osób zabitych przez Szatana w Biblii: 0
  • Liczba osób zabitych przez Boga: Miliony. (No, jeśli liczyć ofiary potopu, plag, wojen, kamieniowań i „boskich testów”, to spokojnie lecimy w miliony.)

To kto tu naprawdę jest tym złym?

Pomyślmy o tym na chłodno. Mamy dwóch bohaterów: jeden morduje, zsyła plagi, każe palić ludzi żywcem i traktuje swoje „owce” z okrucieństwem, które zawstydziłoby Saurona z „Władcy Pierścieni”. Drugi kusi, zadaje pytania i… mówi prawdę.

To może jednak mylnie zidentyfikowaliśmy role?

Oczywiście nie twierdzę, że Szatan to święty. Ale jeśli mamy brać na poważnie biblijne opowieści i ich moralne przesłania, to czasem warto zadać pytanie, które dzieci często stawiają na lekcjach religii, ale rzadko dostają na nie uczciwą odpowiedź: dlaczego Bóg może robić rzeczy, za które człowiek trafiłby do więzienia?

I to nie za drobne przestępstwa. Za zbrodnie wojenne.

Zresztą: gdybyśmy potraktowali Jahwe i Szatana jak postaci z powieści fantasy, to… kto tu jest Voldemortem, a kto Dumbledorem? Bo jakoś dziwnie role się zacierają.

Oczywiście trochę sobię śmieszkuję, bo wiem że rola biblijnego szatana jest w dużej mierze symboliczna i metaforyczna. Także proszę co bardziej krewkich apologetów chrzescijaństwa o wyluzowanie i nie podchodzenie pod mój dom z pochodniami. Nikogo nie chcę, ani tym, ani poprzednim tekstem urazić. To tylko zabawna analiza tekstu literackiego, nic więcej (ale musicie przyznac, że na swój sposób ciekawa).

Dodaj komentarz